2015-07

Już za chwileczkę, już za momencik... - XII Konwent!

, autor: Tarnum

Z najniższej komnaty najwyższej wieży* w Osadzie unosił się złoty blask. Osadnicy już od dawna wiedzieli, że im bliżej Konwentu, tym częściej można oglądać fantastyczne światło - to Arcymag Tarnum, tworzący swoje Magiczne Tabelki Konwentowe.

- Zapłacił, zapłacił, nie zapłacił... - Tarnum mamrotał pod nosem, przesuwając w powietrzu imiona uczestników corocznego zjazdu. - Tylko 26 osób?!

Mag skrzywił się złośliwie, po czym na odlew machnął prawą ręką, ustawiając palce w popularną "figę". Kilka minut później, na środku pokoju pojawił się płomienny portal.

- Tarnum! - z portalu wyszedł Włodarz Hellburn - W całej osadzie eksplodowały wychodki, a ściany spłynęły krwią! Wiesz coś o tym? - ifryt oskarżycielsko wyciągnął palec.

- Ależ skąd, drogi włodarzu - uśmiechnął się niewinnie oskarżony.

- To dlaczego na każdej ścianie jest napisane "Konwent!"?!

XII Konwent Miłośników Fantasy "Jaskinia Behemota"

, autor: Tarnum

Krypta wyglądała dokładnie tak, jak każda porządna krypta wyglądać powinna. Dwa sarkofagi, pajęczyny na ścianach, wypolerowane czaszki stojące na półkach, walające się po ziemi kości i resztki rycerskiego rynsztunku. Wrażenie psuł odrobinę niewielki kominek, w którym wesoło strzykały polana. Jedynymi meblami w grobie były dwa czarne fotele (wyglądające bardziej na trony, ale za to z wygodnymi, skórzanymi siedzeniami), z misternie rzeźbionymi dekoracjami przedstawiającymi (oczywiście) szkielety. Cały obrazek przedstawiał się tak, jakby ktoś usilnie próbował wprowadzić odrobinę domowej atmosfery w skądinąd koszmarnym pomieszczeniu.

Na większym fotelu spoczywał szkielet. To może być jednak stwierdzeniem niepełnym, gdyż szkielet był bardzo rozmowny, ruchliwy, a siebie samego kazał nazywać „Lisz Sandro”. Lisz palił długą fajkę, która roznosiła miły, ziołowy zapach. Wypolerowana czaszka szczerzyła się w koszmarnym uśmiechu w kierunku drugiego, odrobinę mniejszego i odrobinę mniej misternego fotela, z dymem wciąż wolno unoszącym się z oczodołów.

Mniejszy fotel uśmiech odwzajemniał, używając do tego celu twarzy utytułowanego arcymaga Tarnuma, szarej eminencji i przedstawiciela monoKOKu. Mag również palił fajkę, choć większość dymu wypuszczał jednak przez usta – jego oczy nadal były na swoim miejscu, wraz ze skórą, włosami i całą resztą organów.//