News
I po Konwencie...
15.08.2011, Comments: 10,Ostatnie klucze wpadły do sakiewki Fielda. Wszystkie pokoje znów stały zamknięte na cztery spusty, a cała Byczyna zamarła. Gdzieś na horyzoncie majaczyły jeszcze ostatnie sylwetki podróżnych, którzy kierowali się z powrotem do stolicy Imperium.
Elf patrzył na skąpane w letnim świetle korytarze, w których jeszcze kilka godzin wcześniej słychać było hałas towarzyszący gorączkowemu pakowaniu się i źle wycelowanym zaklęciom porządkującym. W końcu zerknął za siebie. Za nim wciąż stała jeszcze jedna postać.
- Do zobaczenia za rok? - zapytał z lekkim niedowierzaniem, tak jakby ostatni tydzień nie miał miejsca... albo jakby perspektywa czekania 12 miesięcy była czymś totalnie abstrakcyjnym. Zresztą, obojętnie czy po roku, czy po siedmiodniu, kolejny, dziewiąty już konwent, nie będzie taki sam. Żaden nie był podobny do poprzedniego.
Dyrygent Przeklętej Orkiestry odwrócił się ponownie, lecz tym razem nikogo za nim nie było. Może faktycznie mu się to wszystko tylko zdawało...?
Gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością
02.08.2011, Comments: 2, - Naprawdę to robiłem w zeszłym roku? - Field zdębiał, patrząc na sterty rycin trzymanych przez lekko otumanione chochliki. Część z nich podporządkowała się dyrygentowi od razu. Część z nich potrzebowała dodatkowego trzepnięcia zaklęciami ze sfery chaosu, by pojęły, gdzie ich miejsce.
- To... i jeszcze więcej. - obszczerzył się złośliwie Tarnum. - Najlepiej było, jak w trakcie sztuki postanowiłeś się popisać i zaprezentowałeś swój Koncert na Górniczą Orkiestrę Krasnoludów, 200 Pijanych Faerie i Znerwicowanego Trolla. Ludzie prawie pouciekali.
- Nie przypominaj mi. - elf zwiesił ciężko głowę. - Dobra, rób z tym, co chcesz. - wzruszył ramionami dyrygent.
- Ta, a później będzie na mnie. Wszystko poza tym dopięte? - zapytał akolita.
- Mhm. NBKO nie narzeka, plany się trochę zmieniły, ale Byczyna przyjmie nas równie gościnnie, co w zeszłym roku... żyć, nie umierać. - uśmiechnął się elf.
- No to chociaż tyle.
Terminy, terminy...
15.07.2011, Comments: 0, Field nie był zachwycony. Patrzył dokładnie w wyciągi z NBKO (Narodowego Banku Krasnali Ogrodowych), patrzył również na ścianę pokrytą runami mieszającymi się z różnymi rozpiskami i szczegółowymi wyliczeniami. Po dłuższej chwili pstryknął palcami, na co jeden z grasujących w okolicy chochlików poleciał z wielkim imbrykiem złocistego trunku. Na coś się przydało to kilkudniowe szkolenie metodą kija i marchewki. - pomyślał.
Z lekkim zniesmaczeniem, pykając z gigantycznej fajki, zaczął pisać, mrucząc do siebie, że czasem też tak bywa.
W międzyczasie Tarnum patrzył bez przekonania na kamienne twarze administracji. W końcu eksplodował:
- Mahadevo, broń! Zrobiliśmy tak, bo trzeba było. Trudno. Teraz okazuje się, że stało się, jak stało, ale przecież nie wisimy przed apokalipsą. Zresztą... - machnął ręką, w której pojawił się arkusz pergaminu. - Tutaj macie dodatkowe dokumenty i papiery. Jak widać, KOK się dostosuje do każdej sytuacji.
Konwent. Rejestracja. Start!
04.07.2011, Comments: 0, Za oknem lało. Field siedział za biurkiem zarzucony od stóp do głów różnymi papierami i wykresami. Gdzieś w tle w pokoju grasowały chochliki uwolnione wskutek źle przemyślanej partytury. Po prostu błona między światami nie wytrzymała i w trakcie wygrywania muzyki coś trzasnęło, a chwilę później wieżę zalała fala małych, irytujących i leniwych potworków.
Mam nadzieję tylko, że nigdzie nie popełniliśmy podobnego błędu. - pomyślał Field.
Za oknem rozbrzmiały dzwony jednej z katedr.
- To już? - w tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem. Stał w nich Tarnum, a za nim jeszcze kilka innych osób.
- Mahadevo, ale ty tu masz bajzel. Poza tym co tu robią te potworki, sam się upierałeś, że w obsłudze w tym roku będą te twoje faerie? A tak w ogóle to tak, już. Przygotowałeś wszystkie dokumenty i kryształowe kule? - krzyknął stojący za plecami akolity jakiś diabeł.
- Taaa... Jeszcze tylko Narodowy Bank Krasnali Ogrodowych wreszcie otworzy nam to konto i możemy zaczynać. - westchnął Field, odpalając fajkę. - Tylko żeby pogoda była lepsza niż dziś...
- To akurat nie będzie problemem. Patrz, już się przejaśnia - powiedziała towarzysząca gościom elfa właścicielka całego roju falban u sukni.
Faktycznie. Za oknem można było dostrzec, jak przez zwały ciężkich chmur przebijają promienie słońca. Dobry omen. Nareszcie. - pomyślał elf i z uśmiechem patrzył, jak zaadresowane koperty uniosły się ze stolików i zaczęły rozlatywać po całym Imperium niosąc wieści o nadchodzącym, ósmym już, Konwencie w dalekiej Byczynie.