Relacje z Konwentu
2008-07-03 22:35:32Dalej nie możesz sobie wyobrazić, jak właściwie wygląda Konwent Jaskini Behemota? Poniżej relacje osób, które też nie wiedziały, czego się spodziewać i w 2007 roku przyjechały na Konwent po raz pierwszy.
Konwent 2007
Właśnie teraz po kilku latach bycia mieszkańcem Jaskini nadszedł ten właściwy dla mnie moment pomyślałem i bez zastanowienia wpisałem sobie dni 17-19 sierpnia jako juz zaplanowane. Zwabiła mnie w zasadzie ciekawość z jednej strony a z drugiej chęć spotkania się na żywo z ludźmi którzy mają hopla na punkcie świata Might and Magic i którzy tak jak ja tworzą społeczność Jaskini Behemota. Najwięcej jednak emocji i rozochocenia wzbudzał we mnie turniej Heroes'ów :D którego nie mogłem sie doczekać -- liczyłem dni. No i udało się dojechać. To był jeden z najfajniej spędzonych weekendów. Naprawdę konwent w moich oczach to naprawdę świetna impreza. Fajnie, że wszystko było przygotowane o nic nie trzeba było sie martwić tylko po prostu być. Jedliśmy wszyscy razem w restauracji przygotowanej dla nas więc nikt nie był pozostawiony sobie na pastwę losu. Ludzie, którzy do tej pory byli tylko avatarmi na forum stali się kumplami, z którymi można było pożartować, pogadać na temat taktyk w Heroesach. Pomimo, ze byłem pierwszy raz miałem wrażenie że uczestniczce w czymś dla nas wszystkich ważnym i mój głos tez się liczy. Mnóstwo śmiechu, coś dla umysłu czyli konkurs wiedzy z tematyki fantasy i wystawa prac, coś dla ciała i mecz piłki nożnej z władzami Byczyny. Ale jedno wspominam najczęściej tj. Turniej Heroesów i finał w Spichlerzu na dużym ekranie. Dwóch mocnych zawodników grających na poziomie którego ja pewnie nigdy nie osiągane :P i niesamowita rodzinna wręcz atmosfera. Na pewno zobaczymy się na następnym konwencie :D
Mosqit
Byczyna 2007
Gdy na początku sierpnia dowiedziałem się o konwencie miłośników serii Heroes of Might and Magic oraz fanów fantasy od razu pomyślałem: „Muszę tam być”. Z Jaskinią Behemota nie miałem praktycznie wcześniej kontaktów i faktycznie miałem pewne obawy czy odnajdę się w nowym towarzystwie pośród całej chmary nowych, nieznanych mi osób. Do Byczyny przybyłem jeszcze w czwartek załapując się jeszcze na przedkonwencie. Pierwszymi osobami jakie poznałem byli organizatorzy, Wojrad, Greenman, Sulia i Infero. Szybko też znalazłem z nimi wspólny język, a już po dwóch godzinach w restauracji hetmańskiej gadałem z nimi jak ze starymi druhami. Wieczorem, gdy w internacie odbywała się impreza zapoznawcza, znałem już większą część konwentowiczów. Jak się później dowiedziałem było całkiem sporo nowych osób, ale nie dało się tego wydedukować z atmosfery panującej na konwencie. Ogólnie udało mi się poznać kilkadziesiąt wspaniałych osób, których nie sposób jest tutaj wszystkich wymienić.
Sam konwent też wydał mi się ciekawy: turniej w trzecią część Heroesów z jakże emocjonującym finałem w pubie „Spichlerz”, nocne granie w mafię oraz rozmowy z fanami Heroes. Jeżeli miałeś obawy by przyjechać na KOK4 i tego nie zrobiłeś, to wyzbądź się ich przed KOK-iem 5 i spotkaj się tam razem z nami . Nie ma się czego bać - na pewno będziesz się z nami dobrze czuł tak, jak i ja się dobrze czułem w tym roku.
Pozdrawiam,
Zagubiony.